O Kysie

imię i przydomek: Brendy Hogwart*PL

tytuł: Champion (od 30 IX 2006 r.)

data urodzenia: 13 VIII 2004 r.

matka: IC NL*Zaniematsu Byezzabotnaya Zenka

ojciec: EC Nugat Blue-Bis*PL

rodowód

 


 

Kysa bardzo nie lubi się kompromitować. Np. gdy wykona niezgrabny skok, udaje, że wcale nie miał być to skok, tylko najwyżej podskok, który wyszedł jej jak należy.

Ulubione Kysie miejsce to kysarium - czyli pod lampką biurkową. Kysa nie dość, że niemiłosiernie się przy tym nagrzewa, to wpatruje się w żarówkę z odległości jednego centymetra, dotyka gorącej żarówki nosem. No i zasłania pupskiem światło ;-)

Na dźwięk dzwonka do drzwi Kysa podrywa się i chowa. Na wszelki wypadek, bo tak naprawdę nie boi się gości - wystarczy wyciągnąć ją z kryjówki, by zaciekawiona obejrzała, kto przyszedł, a nawet rozłożyła się gościom na kolanach.

Gdy weźmie się Kysę na ręce, ta korzysta z nowego punktu widzenia i natychmiast zaczyna rozglądać się na boki i na sufit. Bardzo denerwujące.

Kysa uwielbia sprzęty biurowe, a szczególną atencją darzy drukarkę. Gdy tylko słyszy furkot wciąganego papieru, biegnie choćby z drugiego końca mieszkania, żeby uratować kartkę przed wciągnięciem.

Rano Kysa budzi (na szczęście nie zawsze; może to robić np. przez dwa tygodnie, potem przestać, a za parę tygodni znowu zacząć). Łaskocze w twarz wąsami, marudzi, niucha, liże, podkopuje się pod kołdrę, a niekiedy nawet ciągnie za rzęsy. Najbardziej irytujące jest to, że gdy człowiek w końcu wstanie, ona przestaje się nim interesować, np. idzie położyć się na kaloryferze.

Kysa przedkłada wodę z kranu ponad tę z miski. W zimie żąda ciepłej. Zimnej nie pije, tylko patrzy z wyrzutem i czeka, aż się podgrzeje. Woda z wanny, może być z pianą, jest również OK.

Tato Kysy potrafi otwierać drzwi. My próbowaliśmy nauczyć Kysę samodzielnego puszczania wody z kranu, ale bez sukcesu. Może to i dobrze, bo na pewno nigdy by jej nie zakręcała.

Ulubione Kysie zabawki to małe myszy z futerka. Uwielbia wkładać je do dziury pod wanną, z której nie potrafi ich wyjąć. Żąda wtedy, żeby włożyć tam rękę i mysz dla niej wydobyć. Inną jej ulubioną zabaweczką jest ciężka kulka ze złotka po dużej czekoladzie, którą trzeba jej rzucać, ale warto, bo Kysa wykonuje przy tym fantastyczne skoki.

Nie udało nam się nauczyć Kysy chodzenia na smyczy. Na spacerach najlepiej czuje się w torbie, z której może wyglądać. Z początku zwykle trochę się boi, ale ciekawość jest silniejsza od strachu.

Kysa nigdy nie sypia rozwalona, brzuchem do góry. Zwykle zwinięta w kłębek lub z założonymi elegancko łapkami, z rzadka na boku.

Koty rosyjskie niebieskie podobno po psiemu witają powracających domowników w progu. Piszę "podobno", bo tak słyszałam - Kysa nigdy nie zaszczyca nas czekaniem w przedpokoju. No, może przesadzam, parę razy jej to zdarzyło. Pewnie akurat przechodziła koło drzwi.

Kysa wprawdzie wygląda na zwinną i pełną gracji, ale biega jak słoń, a gdy skacze, spada na podłogę jak worek. Nie zawsze zachowuje się tak, jak przystoi damie.

Kysa nie jada okruchów. Gdy w jej misce zostają już tylko pokruszone resztki kociej karmy, ona nigdy ich nie je. Stoi nad miską i jęczy, jakby była zupełnie pusta.

Gdy Kysa się chowa, udaje głuchą. Nie reaguje ani na swoje imię, ani na grzechotanie przysmakami. Nie sposób jej znaleźć bez osobistego zaglądania pod meble.

Udało nam się nauczyć Kysę drapania w drapak. Kysa wie, że sprawia nam to przyjemność, więc zwykle gdy przychodzimy do domu, biegnie i drapie na powitanie. Kysa wie też, że drapanie jest nagradzane przysmakami, więc drapie, żeby je wyżebrać. Gdy drapać się jej nie chce, podbiega do drapaka i markuje drapanie, spoglądając znacząco w stronę puszki z chrupkami.

Kysa nie umie liczyć. Gdy wracamy ze spaceru czy od weterynarza, zawsze wypuszczamy ją na parterze, by nauczyła się, jak znaleźć swój dom, jakby co. Choć powtarzaliśmy to ćwiczenie już dziesiątki razy, Kysa nie jest w stanie zapamiętać, że mieszka na trzecim piętrze. Doskonale za to wie, że mieszka z prawej strony - na każdym piętrze siada na wycieraczce pod drzwiami z prawej, przekonana, że znalazła te właściwe.

Kysa świetnie poluje, szczególnie na ćmy i tłuste muchy. Na pewno to niezdrowe... ale za to jaka frajda.

Kysie nie przeszkadzają żadne hałasy, nie boi się ani wiertarki, ani odkurzacza, prawdopodobnie dlatego, że w dzieciństwie przeżyła rozwlekły remont w naszym mieszkaniu. Nie jest to typowe dla kotów rosyjskich niebieskich, które zazwyczaj unikają zgiełku.